Agresja wśród nastolatków
Coraz częściej słyszymy w mediach o przypadkach agresji wśród młodych ludzi. Te przypadki często mają swój tragiczny finał. Wszyscy jesteśmy za nie po części odpowiedzialni. Media nastawione na show i szok bombardują nas nieustannie wiadomościami o ludzkich tragediach. Nie ma w tym nic złego, mamy powszechny dostęp do informacji. 100 tysięcy ofiar trzęsienia ziemi, o których zostajemy poinformowani między dokonaniami jakiejś pseudoartystki, a prognozą pogody staje się jedynie statystyką. Z czasem przestajemy zwracać uwagę na ludzką tragedię. Zatrważająca jest ilość filmów, gdzie śmierć ludzka jest dobrze opłacanym tematem. Dorośli popadają w znieczulicę, młodzi naśladują morderców, którzy w coraz wymyślniejsze sposoby torturują swoje ofiary. Krew, ból, śmierć powszednieją. Wielki pęd do dobrobytu przesłania nam wartości. Nie rozmawiamy z młodymi ludźmi, nie słuchamy ich problemów, nie próbujemy ich zrozumieć, wreszcie, nie tłumaczymy, co jest dobre, a co złe. Nic dziwnego, że te okoliczności przekładają się potem na sceny w szkole, które mrożą krew w żyłach lub dotyczą młodzieży szkolnej. Chłopcy, którzy chcieli zobaczyć, jak się umiera zamordowali kolegę. Nastolatki pobiły koleżankę, tak bardzo, że znalazła się w szpitalu. Pobito starszego człowieka, obok stała grupa dorosłych ludzi i patrzyła. Uczniowie znęcali się psychicznie nad nauczycielem. Nastoletni chłopcy poniżali swoją koleżankę, sfilmowali to i umieścili w Internecie. W tych wszystkich przypadkach nikt nie zareagował. Dlaczego? Poza tym, powszechny brak akceptacji, dla inności. Grubi są obleśni, kolorowi to gorsza rasa i wulgaryzmy, które w naszym słownictwie są na porządku dziennym. To tylko kilka przykładów, z którymi mamy do czynienia codziennie. Czy tego chcemy uczyć swoje dzieci? I tu nasuwa się tak często pojawiające się na forach internetowych pytanie: gdzie byli rodzice?