Polskie szkolnictwo wyższe a emigracja

Polskie szkolnictwo wyższe próbuje stworzyć podwaliny pod zapotrzebowanie rynku pracy. Niestety, ciągle z dość miernym skutkiem. Dziwi fakt, że tak łatwo pozbywamy się młodej dobrze wykształconej młodzieży, która mogłaby współtworzyć lepsze, godne życie wszystkich rodaków. Wszak wiele młodych osób opuściło nasz kraj. Wśród nich są tacy, którzy zaniżają swoje kwalifikacje, aby tylko znaleźć pracę. Są i tacy, którzy odnajdują się świetnie w nowej rzeczywistości i pną się po szczeblach kariery. Rodzi się zatem, nieodparta chęć zapytania, czy warto pozbywać się tak dobrze wykwalifikowanej przyszłej kadry? Brak spójności miedzy systemem kształcenia a potrzebami rynku pracy, to ciągle w naszym kraju jedna z ważniejszych przyczyn masowej emigracji. Unia dała nam możliwości swobodnego podróżowania również w celach edukacyjnych. Młodzi mają większe możliwości, niż kilkadziesiąt lat temu. Mogą kształcić się na równych prawach w europejskich uczelniach. Zdobywszy tam wiedzę i umiejętności, jakich być może nie mogliby zdobyć w Polsce, powinni wracać do kraju. Dlaczego zatem, nasi decydenci nie biorą pod uwagę faktu, że polska edukacja powoli staje się „sztuką dla sztuki”, a młodzi ludzie wyjeżdżają z kraju, do którego być może nigdy nie wrócą. Część z nich korzysta z edukacji publicznej, a więc koszty w większości ponosimy wszyscy wspólnie. Brak możliwości zatrudnienia absolwentów wyższych uczelni to jeden z głównych powodów emigracji. Brak spójności między potrzebami rynku pracy, niemożność tworzenia nowych miejsc, bo koszty utrzymania pracownika są wciąż zbyt duże dla przedsiębiorców oraz ogromna ilość filii uczelni o niskim poziomie nauczania, to przyczyny coraz gorszego poziomu kształcenia wyższego. Ta zła jakość edukacji wpływa potem na trudności w znalezieniu dobrej pracy lub pracy w ogóle.