Dwa oblicza polskiej szkoły

Współczesna polska szkoła nie jest jednorodna. Ma różne oblicza. Mówi się wciąż o rosnącej agresji wśród młodzieży. Niemal codziennie słyszymy o pobiciach, przemocy i kompromitujących kogoś, filmikach w Internecie. Coraz częściej rozmiary tej agresji przyjmują tragiczne oblicze. Ogrom przemocy, którą obserwujemy codziennie w mediach, nie pozostaje bez wpływu na nasze dzieci. Z czasem, podobnie jak my, postrzegają ją jako statystyki. To rodzi, niestety ogólną znieczulicę. Młodzi ludzie, nawet, jeśli sobie nie do końca zdajemy z tego sprawę, próbują nas naśladować. Biorą z nas przykład. Często, niestety jest to zły przykład. Wulgaryzmy, jakich Polacy używają w nadmiarze, przechodzą do języka młodzieży. Agresja, z jaką się spotykają w życiu i w mediach oraz brak wzorców do naśladowania, sprawiają, że dialog z młodzieżą jest coraz trudniejszy. Nie chodzi tu już o zwykły konflikt pokoleń, który sami przeżywaliśmy w stosunku do rodziców. To my – rodzice, nie szkoła, odpowiadamy za nasze dzieci. Szkoła ma tylko wspierać nas w działaniach wychowawczych. Cóż począć, kiedy w domu rodzinnym tych działań, w ogóle nie ma? W jaki sposób nauczyciel ma dotrzeć do młodego człowieka, opuszczonego i nierozumianego przez rodziców? Prawie w każdej szkole jest pedagog i psycholog, ale i oni bez wsparcia rodziny nie dotrą do młodego człowieka i nie zdiagnozują problemu. Ale, polska szkoła ma też drugie oblicze. To wspaniała, mądra młodzież, która jest partnerem w wielu dyskusjach. To finaliści wielu konkursów wiedzy i umiejętności, to również absolwenci, którzy wspólnie budują nową jakość życia, często również w szkole. Ten drugi obraz jest dużo jaśniejszy, czy my wszyscy, nie powinniśmy zadbać o to, aby powoli wrastał on w tło współczesnej szkoły i stawał się udziałem naszego wspólnego życia?